czwartek, 20 maja 2010

Emmet & Rosalie

Znalazłam kiedys „rozmowe” Rosalie i Emmeta ;DD


Mała, tak sobie teraz myślę, że ten Edward ma przekichane.
- Dlaczego? - Spytałam zdziwiona. Emmett tylko uśmiechnął się tajemniczo.
- Nie wyobrażam sobie tyle żyć w celibacie...
- Em, bądź poważny. Myślisz tylko o jednym. Nie każdy ma tak wygórowane potrzeby jak ty czy ja. - Edward od początku był w rodzinie postrzegany jako obraz cnót i nigdy nie zaprzątałam sobie zbytnio głowy jego życiem... intymnym. Szczerze, perspektywa Edwarda, który wkońcu traci to co ukrywał za swoim pasem cnoty była komiczna. Tak jakby zakonnica wystąpiła w filmie stanowczo dla dorosłych.
-To wcale nie jest tak, że myślę tylko o jednym. Po prostu uważam, że człowiek, który TEGO nie robi jest nienormalny. Nie ma nic gorszego niż brat psychol.- Uśmiechnęlam się do swoich myśli, bo rozumiałam Emmetta, aż za dobrze. Pamiętam jak dziś naszą pierwszą noc. Dwa miesiace po jego przemianie. Jak zwykle przeskakiwałam z kanału na kanał, gdy koło mnie siadł. Jego ciężkie ramię opadło na moje. Popatrzyłam na niego zaskoczona, a on tylko uśmiechnął się. W jego wielkich policzkach pojawiły się dwa dołeczki. Rozbrojona przysunęlam się bliżej i oparłam głowę o jego nagi tors. Był wyrzeźbiony jak u kulturysty.Widać było każdy najmniejszy mięsień. Krwistoczerwonymi paznokciami zaczęłam rysować koła i widziałam, że bardzo mu się to podoba. Nagle coś mnie podniosło, zupełnie jakbym ważyła tyle co piórko.

Posadził mnie okrakiem na swoich kolanach i zaczął całować tak jak nie robił tego nikt wcześniej... Dziko, nieprzewidywalnie.Już wtedy wiedziałam, że chcę tylko jego, a tej nocy upewnił mnie w tym przekonaniu doprowadzając do stanu kiedy po raz pierwszy zapomniałam kim tak na prawdę jestem.

3 komentarze: